Pozycjonowanie i optymalizacja – oficjalny poradnik Google PL

Kilka miesięcy temu pisałem o poradniku SEO dotyczącym optymalizacji a także pozycjonowania, jaki wyszedł z pod palca pracowników Google.

Kilka dni temu „Podręcznik startowy optymalizacji pod kątem wyszukiwarki Google” doczekał się tłumaczenia na nasz rodzimy język oraz 39 innych.

Podręcznik jest tylko przetłumaczony bez żadnych uaktualnień (a szkoda) i można go ściągnąć tutaj.

Zachęcam wszystkich do przeczytania tego podręcznika, niektórym przypomni parę informacji a innym dostarczy nowej wiedzy.

Ponownie nie będę opisywał jego zawartości, jeśli jednak ktoś chciałby bym ustosunkował się do któregoś z punktów to proszę o maila lub informację w komentarzu.

Wiosenne porządki – katalogi

Średnio dwa-trzy razy do roku siadam przed laptopem i sam dodaje parę serwisów do katalogów.
Jak wiemy kilka lat temu pozycjonowanie odbywało się głównie przez katalogi, później przyszedł nieszczęsny Adder, który zabił QlWeba, to samo robi teraz z Otwartym.mini (a może już zrobił..?).
Dziś traktuję katalogi jako źródło stałych, najczęściej słabych linków, na wielu IP. W katalogach najczęściej umieszczam linki o dość zróżnicowanych, przemieszanych, a niektórych stworzonych z ułańska fantazję anchorach.
Niektóre katalogi oczywiście traktuje jako pewne medium reklamowe, jednak głównie myślę o pozycjonowaniu.

Przy dodawaniu wspieram się pewnym programem, który wypełnia za mnie pola, o tym gdzie strona będzie dodana , decyduje moja skromna osoba.
W bazie miałem około 2000 katalogów. Dodawałem do bazy tylko katalogi na skryptach mniej popularnych, autorskich oraz Otwarty.mini, który mi się to kiedyś bardzo podobał.

To tyle tytułem wstępu :)

Moje narzędzie pokazuje mi PR danego katalogu, podczas dodawania. Niestety ostatnimi czasy, większość katalogów ma PR 0 a nawet N/A. W tamtym roku sprawdziłem kilkadziesiąt takich katalogów z N/A i najczęściej było one zaindeksowane i to całkiem nieźle.
Niestety wczoraj podczas dodawania sprawdziłem kilka w Google i okazało się, że nie ma ich tam..

Standardowo postanowiłem sprowadzić od razu wszystkie by niepotrzebnie nie dodawać do katalogów, których nie ma w Google.
Trochę to czasu trwało bo każdy sprawdziłem ręcznie, zmieniając wiele razy IP :) (oj Google mnie nie lubiło coś).
Wynik trochę mnie zaskoczył, pamiętajmy o tym że sprawdzałem katalogi, które działają i można do nich dodać stronę.

Usunąłem z bazy:

  • 8% kat. na skrypcie CNCat
  • 10% kat. autorskich
  • 11% kat. na mało popularnych i fajnych skryptach np IndexU, FreeGlobes itp
  • 27,5% kat. na skrypcie otwarty.pl mini

Dodatkowo 10 katalogów zostało usuniętych bo mnie ładnie Google ostrzegł, że mogą mi zrobić krzywdę a niestety najczęściej to prawda. Kilkanaście sztuk miało zaindeksowaną tylko jedną, jakąś głęboką podstronę – „pechowców nie potrzebujemy” :).
Tradycyjnie kilka katalogów było zaparkowanych, więc z nimi też się rozstałem.

Na oko patrząc 1/3 katalogów jakie przejrzałem ma site do 300 podstron, większość ma 300-1000 podstron w indeksie. Oczywiście są katalogi z 3,5 czy też 15k site w Google. Niestety to najczęściej nie jest cały katalog.
Można więc założyć, że albo dodajemy do powiedzmy 200 katalogów i dostajemy jakaś moc w miarę szybko co widać w pozycjonowaniu. Lub dodajemy do większej ilości ale wtedy na pozycjonowanie ma to często nikły wpływ do tego rozciągnięty w czasie.
Ostatnio Google nie lubi katalogów, wyindeksowuje je dość znacznie niezależnie prawie do mocy jaka jest na nie skierowana.
Trochę to dziwne bo znam fajne, branżowe katalogi, które naprawdę na takiej polityce cierpią i nic z tym nie można zrobić.

Podsumowując, jeśli i Wy macie takie bazy to proponuję sprawdzić je przynajmniej raz w roku by niepotrzebnie się nie męczyć z dodawaniem tam gdzie już to nie ma sensu..

Strona główna Google – 1998-2007

Przypadkowo natrafiłem na filmik pokazujący zmiany jakie zachodziły na głównej stronie google.com.

Trochę historii nie zaszkodzi :)

Szkoda, że nie pokazują jakiegoś SERPa bo fajnie było by widać jak Google testuje układ i powoli wprowadza nowe rzeczy do wyników.

Jak znajdę czas (ostatnio mało go, oj mało) to napisze parę słów właśnie o tym co możemy znaleźć na „pierwszej stronie”. Ostatnio coraz mniej niestety jest wyników wyszukiwania a więcej „świecidełek” i reklam :/ … ale o tym później.

Zapraszam do oglądania myślę, że warto.

Polityka prywatności – aktualizacja

Wczoraj pisałem o wprowadzeniu przez Google reklamy behawioralnej. Dziś dostałem e-mail o potrzebie aktualizacji polityki prywatności na stronach emitujących AdSense. Myślę, że to potwierdza w 100% mój wczorajszy wpis.

Dlaczego musimy aktualizować? W związku w prowadzeniem śledzenia poczynań Internautów, musimy poinformować odwiedzających nasze strony o tym, że są śledzeni :)

Parę słów informacji o potrzebie zmian znajdziecie w Pomocy AdSense.

Podane jest tu nawet zdanie, które można dodać do swojej polityki prywatności. Lekko je zmodyfikowałem:

„W celu wyświetlania reklam w trakcie Twojej wizyty w naszej witrynie korzystamy z usług firmy Google. Google może wykorzystywać informacje (z wyłączeniem imienia i nazwiska, adresu, adresu e-mail i numeru telefonu) związane z Twoimi wizytami w tej oraz innych witrynach do wyświetlania reklam towarów i usług, które mogą Cię zainteresować. Odwiedź www.google.com/privacy_ads.html, aby uzyskać więcej informacji na ten temat oraz dowiedzieć się, w jaki sposób możesz uniknąć wykorzystania informacji przez Google.”

Dlaczego zmodyfikował ten zapis zamieniając „zewnętrznych firm” na Google ? Cały mechanizm śledzenia realizowany będzie przez Google. Gdybym miał wprowadzić na swoje strony innego reklamodawcę, który posługuje się podobnym mechanizmem to i tak informacja, podana w tym punkcie, jak to wyłączyć nie byłaby odpowiednia.
Ostatni powód jest prozaiczny, nie wiem jak Wy ale ja bym chciał wiedzieć kto mnie śledzi a „firmy zewnętrzne” to stwierdzeni za ogólne.

Powinien może napisać nowy wpis ale zamieszczę to tutaj.
Zauważyliście w jaki sposób wyłącza się zbieranie informacji ? Trzeba zainstalować dodatkowy plugin, pomyliłem się pisząc wczoraj, że pewnie trzeba to będzie zaznaczyć w swoim koncie Google.
Niby super, nie zmuszają ludzi do zakładania konta ale za to zmuszają do instalacji dodatkowego oprogramowania, które i tak nie wiemy co robi.
Uważam, że to zmniejszy jeszcze procent tych, którzy będą to blokowali w ten sposób a zwiększy użytkowników AdBlocka i innych tego typu dodatków do przeglądarek.
Po wczorajszym wpisie rozmawiałem z administratorem pewnej firmy, podczas dyskusji usłyszałem, że od jakiegoś czasu zastanawiają się nad wycięciem reklam Google globalnie na routerach. Coś mi się wydaje, że teraz gdy „śledzenie” staje się jawne, takie ruchy będą częstsze.

Uważaj gdzie łazisz

Wczoraj Google oficjalnie ogłosiło wprowadzenie reklam behawioralnych.

Co to takiego ? Najprościej pisząc jest to wyświetlanie reklam dobranych tematycznie do danego użytkownika przy pomocy śledzenia jego dotychczasowego zachowania.

Dla przykładu, jeśli odwiedzisz odpowiednią ilość stron o pozycjonowaniu to reklamy na innych serwisach teoretycznie dopasują się do tego co szukasz i będą wyświetlały reklamy związane z pozycjonowaniem.

W założeniu fajnie, bo przecież dobranie reklamy tematycznie pomoże wszystkich zainteresowanym grupom.
Ci, którzy się reklamują będą trafiali z przekazem do odpowiedniej grupy docelowej a owa grupa będzie zalewana tym co aktualnie ich interesuje.

System reklamy behawioralnej na początku prowadzany został w serwisie YouTube, działa od wczoraj. Już za kilka dni, kliku wybranych reklamodawców będzie miało możliwość przetestowania tego mechanizmu. Reszcie reklamodawców pozostaje poczekać do oficjalnego startu w kwietniu.

Mechanizm ten ma zbierać dane wykorzystując pliki cookie z programu AdSense by później przy zastosowaniu zaawansowanych algorytmów (w Google wszystko jest zaawansowane i Beta :) ) dobrać reklamy.

Użytkownik, może niby śledzenie jego poczynań jakoś wyłączyć, standardowo jednak opcja będzie włączona. Znając życie trzeba będzie mieć profil Google i być cały czas zalogowany. Nie ma to jak prywatność..

Mniemam, że jak przetestują to u siebie to mechanizm ten zostanie wykorzystany na innych serwisach, nie tylko tych należących do Google.

Bodajże dwa może trzy lata temu, podczas jednego z luźnych spotkań branżowych w Poznaniu, żywo dyskutowałem na temat z Tomkiem Frontczakiem (dwa dni, dwa wpisy i dwa razy Tomku do tablicy :) ) oraz paroma innymi osobami. Byłem bardzo negatywnie nastawiony do takiej formy reklamy.

Pewne moje obawy Google oficjalnie próbuje rozwiać. Mechanizm ten ma nie zbierać informacji o dość delikatnej naturze. Pomijane mają być dane związane z rasą, religią czy też orientacją seksualną oraz zdrowiem i finansami. W tych ostatnich tylko pewne, nie wyjaśnione szerzej tematy.

Fajnie, nie będę się bał, że jak przejrzę parę galerii roznegliżowanych Pań na jakiś portalach, to na drugi dzień będę jedynie widział reklamy domów publicznych.
Podejrzewam jednak, że zobaczę trochę więcej reklam związanych z bielizną i innymi „gorącymi” tematami.

Co mi się w tym tak naprawdę nie podoba? Jest to skala zjawiska, której nikt już może nie opanować. Google jednym ruchem wprowadzi tym nowy standard jednocześnie biorąc od razu potężny kawał tortu do swojej spiżarni.

Mimo danych Forrester Research, że 26% reklamodawców w Europie wykorzystuje już reklamę behawioralną, robią to jedynie lokalnie. Na swoich serwisach np gazeta.pl kiedyś o tym informowała.
O ile w obrębie jednego serwisu mi to nie przeszkadza o tym w obrębie całego Internetu jest to niepokojące.

Boję się, że Google już to robi lub zacznie jak pozyskają odpowiednie moce przerobowe i będzie wykorzystywało dane nie tylko z AdSense ale też i z wyszukiwarki, toolbara, Analytics i innych mechanizmów, które dostarczają tej firmie wielu informacji o Internautach.

W mojej czarnej wizji jest Świat, w którym po kilkugodzinnym przemierzaniu Internetu w reklamach po wiadomościach w TV dostanę je z dobraną tematyką specjalnie dla mnie. Myślicie, że to nie możliwe ?

Martwi mnie też, że Google coraz jawniej pokazuje, co o nas wie i jak nas śledzi, niewiele sobie robiąc z prawa do prywatności.

Jak czytam na innych blogach wpisy za każdym razem zahaczają o prywatność i skalę problemu. Oczywiście część tekstów jest o zaletach takich mechanizmów, co patrząc pod kątem biznesu jest zrozumiałe.

Niestety, mimo pewnych negatywów, mój głos i innych jest tylko krzykiem w otchłań.
Nie pierwszym i podejrzewam, że nie ostatnim.

Sentymenty Google już dawno się skończyły, już od pewnego czasu liczy się tylko money, money, money..

« Poprzednia stronaNastępna strona »

mkane blog
Przegląd prywatności

Ta strona używa plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z użytkowania. Informacje z plików cookie są przechowywane w przeglądarce użytkownika i pełnią takie funkcje, jak rozpoznawanie użytkownika przy ponownym wejściu na naszą stronę internetową oraz pomagają naszemu zespołowi zrozumieć, które sekcje strony internetowej są dla użytkownika najbardziej interesujące i przydatne.