Wyszukiwania multimodalne w Google Search Console. Pierwsze spojrzenie w statystyki

W Google Search Console pojawił się nowy filtr, który pozwala osobno sprawdzić ruch z wyszukiwań multimodalnych.
Chodzi o wyszukiwania, w których użytkownik wykorzystuje obraz jako część zapytania.
Do tej pory nie mieliśmy w Search Console osobnego widoku dla takiego ruchu. Google ogłosiło nowy raport 24 września. Co ciekawe, na wykresach widać dane już od 10 września.
Pierwsze co zrobiłem po pojawieniu się nowego raportu, to sprawdziłem kilka serwisów, do których mam dostęp.
W większości przypadków liczby są na razie niewielkie. Ciekawsze jest jednak to, że skala ruchu multimodalnego nie ma prostego przełożenia na klasyczny ruch z Google.
Jeden ze sprawdzonych serwisów wygenerował w ostatnich trzech miesiącach ponad milion kliknięć z wyszukiwania tekstowego, a w wynikach multimodalnych za ostatnie 20 dni ma niewiele więcej kliknięć niż znacznie mniejsze portale. Oczywiście, co nie jest dla mnie zdziwieniem, sklep modowy wypada pod tym względem zdecydowanie lepiej.
Wiem, że na podstawie kilku serwisów nie ma sensu budować żadnych benchmarków. Można jednak zobaczyć, jak wyglądają pierwsze dane i zastanowić się, co właściwie z nich wynika.
TL;DR / Key takeaways
- Google Search Console pokazuje teraz osobno wyszukiwania tekstowe i multimodalne. W analizowanych właściwościach dane multimodalne są widoczne już od 10 września.
- Wyszukiwania multimodalne to nie to samo co ruch z Google Grafika. Chodzi m.in. o wyszukiwania z użyciem Google Lens, Circle to Search czy przesłanego obrazu.
- Pierwsze dane z kilku serwisów nie pokazują prostej zależności między skalą klasycznego ruchu organicznego a liczbą wyszukiwań multimodalnych.
- Najciekawiej wypada sklep modowy, gdzie ruch multimodalny jest wyraźnie większy niż w pozostałych analizowanych serwisach. To może sugerować większe znaczenie tego typu wyszukiwania w branżach mocno wizualnych.
- Na razie nie ma podstaw, żeby budować osobną strategię „SEO pod wyszukiwania multimodalne”. Warto za to sprawdzić optymalizację zdjęć, ich dostępność dla Google, kontekst, alty i dane produktowe.
- Najważniejsze na dziś to sprawdzić własne dane, zapisać punkt wyjścia i obserwować, czy udział wyszukiwań multimodalnych zacznie rosnąć w kolejnych miesiącach.
Gdzie znaleźć wyszukiwania multimodalne?
Nowa opcja znajduje się w raporcie skuteczności. Po wybraniu typu wyszukiwania w ramach „Sieci” możemy teraz przełączyć się pomiędzy wynikami tekstowymi i multimodalnymi.

Google zalicza tutaj między innymi wyszukiwania wykonywane przez Google Lens, Circle to Search, przesłanie obrazu do wyszukiwarki czy wyszukiwanie na podstawie obrazu w Chrome.
W praktyce użytkownik nie musi więc wiedzieć, jak nazwać rzecz, której szuka.
Jeżeli zobaczy na przykład kurtkę, buty albo konkretny model lampy, może po prostu zrobić zdjęcie albo zaznaczyć dany element na ekranie. Google próbuje rozpoznać obiekt i na tej podstawie zwraca wyniki.
Do obrazu można też oczywiście dodać tekst. Użytkownik może więc pokazać Google produkt i doprecyzować, że szuka podobnego modelu w innym kolorze albo chce wiedzieć, gdzie można go kupić.
I właśnie tego typu ruch zaczynamy teraz widzieć osobno w Search Console, pod postacią wyszukiwań multimodalnych.
To nie jest ruch z Google Grafika!
Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że Google po prostu inaczej nazwało ruch z wyszukiwania obrazów.
Warto doprecyzować, że tak jednak nie jest.
„Grafika” nadal pozostaje osobnym typem wyszukiwania. Wyniki multimodalne znajdują się natomiast w ramach wyszukiwania w Sieci, obok wyników tekstowych.
To istotne rozróżnienie, bo mówimy tutaj bardziej o sposobie zadania pytania Google niż o wejściu z konkretnej zakładki wyszukiwarki.
Nowy raport ma też na razie ograniczenia. Nie dostajemy na przykład klasycznej listy zapytań, którą znamy z wyszukiwania tekstowego. Możemy sprawdzać kliknięcia, wyświetlenia czy konkretne strony, ale trudniej odpowiedzieć na pytanie, czego dokładnie szukał użytkownik.
Mimo tego sam fakt, że Google zaczął pokazywać te dane osobno, jest ciekawy.
Ruch tekstowy nie przekłada się wprost na multimodalny
Pierwszy portal generuje w prezentowanym widoku około 5 tys. kliknięć z wyszukiwania tekstowego. W raporcie multimodalnym pojawiają się 73 kliknięcia.
Drugi portal ma już ponad 20 tys. kliknięć z wyszukiwania tekstowego, czyli ruch jest kilkukrotnie większy.
A wyszukiwania multimodalne?
77 kliknięć.
Różnica jest więc praktycznie żadna.
Nie oznacza to oczywiście, że istnieje jakaś odwrotna zależność albo że wielkość serwisu nie ma znaczenia. Na podstawie dwóch stron nie da się tego stwierdzić.
Pokazuje to jednak, że nie warto zakładać, że duży ruch organiczny automatycznie przełoży się na dużą liczbę wyszukiwań multimodalnych.
Ciekawy przypadek – sklep modowy
Kolejny przykład to mały sklep z branży modowej, który generuje kilkadziesiąt tysięcy kliknięć z wyszukiwania tekstowego.
Tutaj raport multimodalny wygląda już zupełnie inaczej.
Prawie 1,9 tys. kliknięć.
I akurat ten wynik specjalnie mnie nie zaskoczył.
Moda jest bardzo naturalnym obszarem dla wyszukiwania obrazem. Jeżeli użytkownik zobaczy w TV fajny „ciuch” i zrobi mu zdjęcie, znacznie łatwiej będzie wyszukać go właśnie tym zdjęciem niż próbować opisać produkt słowami. Tak jest po prostu łatwiej. No i moda to przecież zdjęcia, więc większa liczba takich wyszukiwań jest dla mnie czymś naturalnym.
Oczywiście jeden sklep to zdecydowanie za mało, żeby powiedzieć, że podobne wyniki zobaczymy w całej branży fashion. Spodziewałbym się jednak, że w tej i innych mocno wizualnych branżach udział takich wyszukiwań będzie stosunkowo większy.
Nie wiemy też, ile wynika tutaj z samego charakteru produktów, a ile z jakości zdjęć, sposobu ich wdrożenia czy innych elementów serwisu.
Na tle pozostałych przykładów różnica jest jednak na tyle duża, że warto ją obserwować.
Milion kliknięć z tekstu a zapytania multimodalne
Najciekawszy jest dla mnie jeszcze jeden przykład.
To serwis, który w ciągu ostatnich trzech miesięcy wygenerował ponad milion kliknięć z klasycznego wyszukiwania.
Mimo tego raport multimodalny pokazuje niewiele ponad 100 kliknięć.
Czyli tylko trochę więcej niż na serwisach z wielokrotnie mniejszym ruchem i jednocześnie zdecydowanie mniej niż we wspomnianym wcześniej sklepie modowym.
Na podstawie tych kilku przykładów nie próbowałbym jeszcze szukać jednej przyczyny.
Mam jednak wrażenie, że przy wyszukiwaniu multimodalnym większe znaczenie może mieć to, czego użytkownik faktycznie szuka i jak dużą rolę w danym procesie odgrywa obraz.
Na razie traktowałbym to bardziej jako obserwację do dalszego sprawdzania niż jakikolwiek wniosek.
SEO pod wyszukiwania multimodalne?
Przy nowych funkcjach Google dość szybko pojawia się pokusa tworzenia nowych nazw i osobnych obszarów optymalizacji.
Ale tutaj na razie bym z tym jeszcze poczekał.
Google dopiero zaczął udostępniać nam osobne dane. Historia raportu jest krótka, a możliwości jego analizy nadal dość ograniczone.
Nie wiemy też, jak szybko wyszukiwanie multimodalne będzie rosło i w których branżach rzeczywiście zacznie mieć większe znaczenie.
Dlatego nie przebudowywałbym strategii SEO tylko dlatego, że w Search Console pojawił się nowy filtr.
Za to w części projektów wykorzystałbym go jako pretekst do sprawdzenia czegoś, co często traktujemy trochę po macoszemu.
Kontrola optymalizacji zdjęć
Jeżeli prowadzisz sklep albo serwis, w którym obrazy odgrywają dużą rolę, a raport multimodalny praktycznie nie pokazuje ruchu, przyjrzałbym się zdjęciom.
W wielu projektach optymalizacja obrazów nadal sprowadza się głównie do ich kompresji i ewentualnego uzupełnienia atrybutów alt.
Sprawdziłbym przede wszystkim, czy ważne obrazy są dostępne dla Google, czy są odpowiedniej jakości i czy znajdują się w sensownym kontekście. Warto też przejrzeć nazwy plików, teksty alternatywne oraz sposób powiązania zdjęcia z treścią strony.
Sprawdziłbym również, czy Google jest w stanie pobrać wszystkie istotne zdjęcia danego produktu. Wydaje się to trywialne, ale niestety nie zawsze tak jest.
W ecommerce doszłyby do tego dane produktowe i structured data. Jeżeli Google ma rozpoznać konkretny produkt ze zdjęcia, dobrze żeby strona nie utrudniała mu później zrozumienia, czym ten produkt właściwie jest.
Warto to na pewno sprawdzić, poprawić jak trzeba i obserwować.
Podsumowanie
Nowy raport jest dziś dla mnie przede wszystkim ciekawym źródłem dodatkowych informacji. Fajnie, że Google go dodało
Pierwsze sprawdzone przeze mnie serwisy pokazują, że liczba wyszukiwań multimodalnych nie musi być proporcjonalna do całkowitego ruchu organicznego.
Najbardziej interesujący jest tutaj przykład sklepu modowego. Myślę, że w takich sklepach i innych mocno wizualnych branżach takich wyszukiwań będzie stosunkowo dużo.
Na razie zrobiłbym po prostu to samo, co po pojawieniu się każdego nowego raportu w Search Console.
Sprawdził dane, zobaczył, które strony generują wyświetlenia i kliknięcia, a później zapisał punkt wyjścia.
Dzisiaj te liczby mogą nie mieć większego znaczenia dla całego projektu.
Za kilka miesięcy znacznie ciekawsze będzie to, czy liczby nadal wyglądają podobnie, czy zaczynają wyraźnie rosnąć. Do tego czasu możemy też dowiedzieć się więcej o tym, co faktycznie pomaga zwiększać widoczność w tego typu wyszukiwaniu.
Na razie fajnie, że dostaliśmy kolejne dane. W SEO danych nigdy za wiele.
Komentarzy(0)



